Problem upowszechniania wiedzy
SIE
Jeśli organizujesz szkolenia, stoisz przed poważnym problemem. W skrócie problem ten można opisać jako upowszechnienie wiedzy.
O co chodzi? Zainteresowanych zapraszamy do lektury!
Szkolenie specjalisty
Kiedy ktoś wybiera się na szkolenie, oczekuje, że dowie się nowych rzeczy, zdobędzie informacje, których do tej pory nie miał i nauczy się tego, czego do tej pory nie umiał. Jeśli jest zielony, szkolenia zawsze będą dla niego atrakcyjne. Jeśli ma już jakąś wiedzę, będzie wymagał czegoś więcej. Jeśli w szkoleniach uczestniczy systematycznie od pięciu lat, jego wymagania będą bardzo wysokie.
To właśnie może być problem dla firm, które organizują szkolenia. Dlaczego? Ponieważ coraz więcej pracowników, głównych uczestników szkoleń, potrzebuje wiedzy specjalistycznej, trudniej dostępnej, z węższego zakresu. Oznacza to, że organizując szkolenia trzeba zatrudniać droższych fachowców, lepszych specjalistów i ciekawszych prelegentów. A co za tym idzie – trzeba wydawać więcej pieniędzy.
Hotel z basenem na zachętę?
Alternatywą jest takie podejście do szkoleń, które przeniesie punkt ciężkości ze zdobywania nowych informacji na rozrywkę. W takim wypadku trzeba jednak będzie znaleźć ciekawe miejsce, w którym szkolenia będą się odbywać, zadbać o program, który zainteresuje uczestników i wymyślić atrakcje, z którymi do tej pory nie mieli do czynienia.
Dlatego właśnie coraz częściej obserwujemy sytuacje, gdy nawet proste szkolenia sprzedażowe odbywają się w górskim hotelu z basenem i SPA. Taka forma edukacji ma dużą wartość dodaną, co motywuje pracowników do wyjazdy, ale też stanowi dla nich swego rodzaju nagrodę np. za dobry wynik. Samo szkolenie bywa tu często jedynie pretekstem do celu jakim jest wypoczynek i dobra zabawa, ale nie implikuje to od razu, że pracownicy niczego się nie nauczą. Można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że przy takiej atmosferze czas poświęcony na edukację zostanie wykorzystany bardziej efektywnie, niż w nudnej sali szkoleniowej wielkiego biurowca.
Koszty, koszty, koszty…
Jakby na sprawę nie patrzeć, prezentowana tu forma edukacyjno-rekreacyjna oznacza to jednak wzrost kosztów organizacji szkolenia. Wyższe koszty to konieczność wzrostu ceny. Tu jednak pojawia się kolejny problem – rynek i jego potrzeby, które sprowadzają się (jak zawsze) do stwierdzenia – powinno być taniej.
Przed organizującymi szkolenia jest to więc iście diabelska łamigłówka! Wszystko zostanie oczywiście zweryfikowane przez rynek, ale można przypuszczać, że opisana wyżej nowa forma łącząca w sobie elementy nauki i zabawy na stałe wpisze się w obraz rynku szkoleniowego.

